Honda Civic Type-R FD2 godnie zastąpiła dwa modele: Civica EP3 i Integrę DC5. Odzwierciedlała prawdziwego ducha marki. Po raz kolejny udało się stworzyć samochód, który wzbudzał emocje i powodował uśmiech na twarzy kierowcy. Był torową zabawką z tablicami rejestracyjnymi. Uwagę skupiono na jak najlepszym prowadzeniu i poprawie stabilności podczas ostrego hamowania na zakręcie. Auto bardzo posłusznie wykonywało polecenia. Było szybkie. W swojej klasie bezkonkurencyjne.
Honda Civic Type-R FD2
Honda Civic Type-R FD2 Interior
Zawieszenie Hondy Civic Type-R FD2 zestrojono perfekcyjnie. Zakręty można było pokonywać z gazem w podłodze. Wychodząc z nich miało się wrażenie jazdy autem tylnonapędowym, zero podsterowności. Trakcja była wspaniała. Na wymagającym torze Suzuka ten niepozorny Civic uzyskał lepszy czas niż o wiele mocniejsze ikony japońskiej motoryzacji z końca lat 90-tych: NSX Type-S Zero, Evo VI RS, RX-7 Type RS oraz Skyline GT-R V-Spec. Jak na dwulitrową, wolnossącą i o kilkadziesiąt koni słabszą jednostkę było to nie lada osiągnięciem. Czapki z głów dla inżynierów Hondy.
Honda Civic Type-R FD2 Front
Type-R w nadwoziu FD2 zmiażdżył Civica EP3 i Integrę DC5 pod każdym względem. Honda przyznała, że obydwa auta nie miały z nowym modelem żadnych szans. Zarówno na prostej, jak i na zakrętach. Projektanci zawiesili poprzeczkę bardzo wysoko, a potem wykonali jeszcze wyższy skok. Hondy spod znaku Type-R zawsze lubiły konkurować z mocniejszymi i droższymi autami, ale tym razem nawet one zostawały w daleko w tyle. Civic FD2 miał ogromny potencjał, który Mugen wykorzystał do stworzenia prawdziwego dzikusa. Powstało tylko 300 sztuk Mugen RR i wszystkie sprzedały się w ciągu zaledwie kilku minut. Dla spóźnialskich części tuningowe były dostępne osobno, choć niektóre z nich zarezerwowano tylko dla posiadaczy wersji RR.
Honda Civic FD2 Mugen RR Front
Wszystkie wpisy w zakładce Type-R

